Kilka tysięcy wiernych oraz liczni duchowni i politycy pożegnali zmarłego w niedzielę kardynała Jean-Marie Lustigera. Trumna z jego ciałem spoczywa w krypcie katedry, gdzie pochowani zostali prawie wszyscy kolejni arcybiskupi a od XVII wieku. Przebieg pogrzebu kardynała Lustigera w symboliczny sposób odzwierciedlał jego złożoną osobowość. Krewni i liczni przyjaciele, wyznawcy wiary mojżeszowej, oddali hołd jego żydowskim korzeniom. Kardynałowie i biskupi uczcili zmarłego jako dostojnika kościoła katolickiego. Delegacja Akademii Francuskiej, do której kardynał należał, przypomniała o jego dorobku literackim. Politycy byli z kolei świadkami roli, jaką odegrał w stosunkach między kościołem a państwem francuskim oraz między Watykanem a Izraelem. Goście z Polski - kardynałowie Glemp i Macharski, biskup Życiński, a także Lech Wałęsa - pamiętali na pewno o tym, że zmarły uczynił wiele dla naszego kraju w okresie stanu wojennego. Po uroczystości prezydent Sarkozy powiedział, że chciał „uczcić wielkiego człowieka, który był ważny zarówno dla wierzących, jak i dla niewierzących”.